wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział 8

W poniedziałek po południu odwiedziła mnie Perrie.
Porozamwiałyśmy o różnych bzdurach, i urządzałyśmy salon.
Po obiedzie Perrie poszła, a ja zaczęłam szykować się na spotkanie z Harrym.
Czy mogłabym zaliczyć to do randki? Nie wiem, z jednej strony tak, ponieważ wyzanł mi miłość, więc nie jest to już koleżeńskie sopotkanie, a z drugiej nie, bo jakoś nie pasowało mi to określenie do tego wydarzenia.
Cóż to się okaże.
O 20:45 przyjechał po mnie Harry.
Jechaliśmy dość długo i okazało się, że brunet mieszka praktycznie pod Londynem, bo na końcu 5 strefy.
Wysiadając z samochodu ujżałam wielki dom. Weszliśmy do niego.
Harry miał je świetnie użądzone, tak nowocześnie i widać było nie które elementy młodzieżowe.
-No to może byś coś zjadła? Zapytał mnie gdy siadałam na kanapie.
-Hmm...nie wiem, jadłam o 15:00 obiad, więc nie jestem jakoś strasznie głodna.
-Mam sushi.-powiedział zachęcająco.
-No to się skuszę.-zaśmiałam sié.
Po posiłku usiedliśmy na kanapie i Harry zaproponował mi jakiś film. Zgodziłam się.
Po jakiejś godzinie filmu zaczęły mi się przymykać powieki i oparłam głowę na jego ramieniu.
Obudziłam się już w łóżku, ale nie byłam u siebie...
Popatrzyłam w prawo i zobaczyłam, że Hazza grzebie coś w telefonie.
-Obudziłem Cię?-zapytał.-Starałem się być cicho.-szynko dodał posyłając mi jeden ze swoich przepięknych uśmieców.
-Nie- powiedziałam przysuwając się w jego stronę.
-Śpij.-powiedział wygaszając ekran komórki i odkładając ją na szafkę.
-Muszę iść się przebrać.-powiedziałam wstając z łóżka.
-W drugiej szawce masz koszulki, wybierz sobie jakiś T-shirt.-wskazał na komodę.
Zrobiłam to co kazał i udałam się do łazienki.
Gdy wróciłam, położyłam się na swoim miejscu.
Harry odwrócił się w moją stronę.
-Ness...mam pytanie-zaczął. Lekko się przestraszyłam, o co chce się mnie zapytać?
Kiwnęłam głową.
-Ness...chciałabyś...zostać moją dziewczyną?-zapytał.
Oczekiwał mojej odpowiedzi.
-Tak...-powiedziałam przytulając się do niego.
Zasnęłam dość późno, ale rozmawiałam jeszcze z Harrym.
________________________________________________________________
Jej,chodzą ze sobą >.<
Do kolejnego ;*
CZYTASZ? SKOMENTUJ!

poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział 7

Siedziałam z komputerem w salonie kończąc jeść śniadanie.
Czytała, właśnie różne artykuły na blogach muzycznych. Chciałam, zacząć coś tworzyć, nie dla sławy czy coś, po prosty chciałam spróbować. A nóż mi wyjdzie...
Nie miałam pracy, a znaleźć nie jest łatwo, to przecież nie mogłam siedzieć bezczynnie, bo bym chyba zwariowała.
Zajęta ,,pracą" nawet nie zauważyłam kiedy minęła pora kolacji. O dziwo w ogóle nie bylam głodna.
A zazwyczaj jestem.
Stwierdziłam, że skoro nie czuje pustki w swoim żołądku, nie będę fatygować się do lodówki.

W pewnym momencie mój telefon zawibrował, dostałam wiadomość od Nialla:
,,Siema Ness, chciałabyś może dziś wpaść do Louisa'? Bo nam się nudzi. :( "
Pomyślałam chwilę i stwierzdziłam, że przyda mi się mała przerwa.
Pomyślałam nad odpowiedzią i wysłałam m ją do blondyna:
,,Ok, wpadnę, tylko muszę jeszcze zapisać parę plików i wychodzę :*"
Po chwili dostałam kolejnego sms'a:
,,Hazza po cb przyjedzie za 10 minut"
Po odczytaniu szybko zapisałam pliki i wyłączyłam komputer.
Poszłam założyć coś normalnego, bo w dresach raczej nie pójdę.
Gdy przyszedł Harry byłam już gotowa do wyjścia. Przywitałam się z nim zamykając drzwi.
Troszkę czułam się w jego towwrzystwie dziwnie, po tym co się wczoraj stało.
Siedząc w samochodzie postanowiłam przewrwać ciszę:
-Co tam?-zadałam głupie pytanie, w typie takich co się raczej pisze z nudów na czacie.
-Dobrze, pomijając pare wspaniale wkurwaiających rzeczy.-odpowiedział patrząc przed siebie.
-Harry, co się stało?!-zapytałam zdziwiona. Czy to przeze mnie miał taki dzień?
-Ktoś widział nas wczoraj w parku, strzelił pare fotek no i rozgłosnił idiota.
Wiedziałam już, że będą truć Harremu dupę, zalewająąc pytaniami o mnie.
Poczułam sié winna.
-Przepraszam Harry.
-Mi to wisi, przywykłem, ale martwię się o ciebie...bo...kocham cię.
Zarumieniłam się.
-Ja ciebie też Styles.
Gdy to usłyszał posłał mi wielki uśmiech.
Po tym jak stanęliśmy brunet pocałował mnie delikatnie w usta i udaliśmy się do drzwi.
U Louisa oglądaliśmy jakiś film.
Było dużo śmiechu i ogólnie dobrze się bawiłam.
Wieczorem Harry odwiózł mnie do domu. I zaprosił w poniedziałek do siebie.
Padnięta zasnęłam od razu po wejściu do łóżka.
___________________________________________________________________________
No, i jest.
Przepraszam, że nie pisałam, ale wróciłam po feriach do domu no i okazało się że mam dużo nauki i musze czytać lektórę ://
Więc posty mogą pojawiać się z odstępem od jednego dnia do trzech :(
Dobranoc kochni i proszę o komentarze :*
CZYTASZ? SKOMENTUJ! :*

sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 6

DOBRA! Na początku chcę przeprosić, że wzoraj nic nie dodałam, ale rano napadł mnie brak weny, a potem szłam na urodziny koleżanki, i wróciłam później niż przypuszczałam, ż wrócę, więc przepraszam! :D

Gdy byliśmy już w samochodzie, znów zapanowała niezręczna cisza, więc pozwoliłam sobie włączyć radio. 
Akurat leciał kawałek ,AVICII-Addicted to you". Uwielbiam go, ogólnie każdy utwór Tima mi się podoba. 
-Na co idziemy?-zapytałam po chwili.
-Nie wiem czy będzie Ci pasować, ale Louis powiedział mi, że lubisz takie klimaty, więc kupiłem bilety na ,,Pranormal Activity-Naznaczeni".
Szczęka mi opadła.
-Fajnie.-powiedziałam.
-Nie podoba ci się?
-Właśnie podoba, ale jestem zdziwiona.
-Czym?-zapytał zdziwiony. 
-No, bo dziś miałeś iść do kina z Louisem.-zaśmiałam się.
Właśnie, czemu idzie ze mną, a nie z nim?! 
-No, tak...ale on...źle się czuje...-widać było, że kłamał, ale stwierdziłam, że mogę udawać, że tego nie zuważyłam.
-Aha.
Gdy byliśmy już przed kinem, wyszliśmy z samochodu wchodząc do środka, nie było tu zbyt wiele ludzi, może dlatego, że niektórzy próbowali przedrzeć się w korkach do domu. Kupiliśmy jeden wielki popcorn na spółkę, bo chyba żaden z nas nie zjadł by sam całego.
Weszliśmy na salę ,,E" i zajęliśmy swoje miejsca.
Niktóre momenty, były naprawdę straszne i wtedy przechodziły mnie takie ziwne ciarki, i miałam wrażenie, że ktoś mnie zaraz złapie za kostki. 
Za nami siedzieli jacyś chłopacy, miejący po 15 lat. Strasznie nas wkurzali, więc w pewnym momencie Harry się na nich wydarł.
-Kurwa, możecie się uspokoić?! Nie jesteście na boisku tylko w kinie! I powiem, wam pewną ciekawostkę: ludzie przychodzą tu oglądać filmy, a nie wydurniać się!-wkurzył się, i to mocno, ale zadziałało.
Zaśmiałam się lekko gdy Harry się ogarnął.
-Nieźle im dojebałeś Harry.-zaśmiałam się po wyjściu z kina.
-Wkurzyli mnie.-powiedział uśmiechając się w moją stronę, a ja spuściłam głowę w dół także rozchylając wargi w lekkim uśmiechu.
-Nie chcę mi się wracać do domu.-powiedziałam rozleniwiona.
-Przejdziemy się do parku?-zapytał.
-Nooo...może być.-uśmiechnęłam się
Spacerowaliśmy tak z jakieś 20 minut gadając o wszystkim i niczym.
-Masz chłopaka?-zapytał się Harry.
-Może...-powiedziałam, drocząc się z brunetem.
-To tak czy nie?-zapytał się.
-Tak.-skłamałam śmiejąc się w duchu z jego łatwo wierności.
On odwrócił wzrok w drugą stronę, gdzie stało jakieś boisko.
-Żartowałam.-przyznałam się.
-Aaaa...czyli nic mi się nie stanie jak cię pocałuję...
Chciałam w tym momencie coś powiedzieć, wtrącić jakąś uwagę, ale on już złapał moją twarz, całując mnie.
Byłam zdziwiona. Jednak pozwoliłam mu na to.
W końcu się ode mnie odkleił, a ja szybko popatrzyłam na swoje buty, lekko zawstydzona.
Poszliśmy do samochodu i zaparkowaliśmy pod moim blokiem.
-Chyba cię to nie uraziło, co nie?-zapytał patrząc na mnie.
-Nie, ale jestem w szoku.-uśmiechnęłam się.
-Przepraszam, no, bo wiesz, podobasz mi się.
Czy on właśnie wymówił te słowa?!Czy ja mu się podobam?!
Poczułam jak mi się robi miło i tak jakoś dziwnie...
Zarumieniłam się i nie kontrolując swoich ruchów pocałowałam go w policzek.
-Dobranoc Harry.-powiedziałam wychodząc z samochodu.
-Dobranoc.-pożegnał się i uśmiechnął w moją stronę.
Po przyjściu na górę usiadłam na kanapie z lampką wina.
Rozmyślałam nad tym co się nie dawno stało, i poczułam, że on chyba też mi się podoba.
____________________________________________________________________
No dziś taki króciutki. Co myślicie? :D
Dobranoc, i niech mi komentki i obs. spłyną :*





czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział 5



*Tydzień później-czwartek wieczór*

Szłam na spotkanie z jakąś panią w sprawie sprzedaży apartamentu z widokiem na miasto.
Ogłoszenie o wolnych lokalach znalazłam w gazecie.
Mimo pory kolacji na ulicach pełno było zabieganych osób, oraz tych co poszły na spacer.
Wiał wiatr, i nie było wcale tak ciepło jak wydawało mi się przed wyjściem z ciepłego pokoju. Powoli zaczęłam żałować swojej decyzji, no, ale przecież nie mogę żyć całe życie w hotelu, bo w końcu bym zbankrutowała.
Wiele osób miało na uszach nauszniki, ja jednak co zimę noszę zamiast nich słuchawki. Wydaje mi się o wygodniejsze, bo tak samo chronią uszy, a przy tym jeszcze można słuchać muzyki.
Powoli zbliżałam się do budynku, który widziałam już w gazecie. W rzeczywistości był jeszcze bardziej piękny niż na zdjęciach, które znalazłam w internecie.
Wchodząc do środka rozejrzałam się dookoła, na suficie zostało przymocowanych ze sto żarówek LED, które pięknie oświetlały pomieszczenie.
Po prawej stronie stała recepcja. Powoli podeszłam do recepcjonisty.
-Dzień dobry, na którym piętrze znajdę lokal nr.50?-zapytałam uprzejmie siedzącego za ladą faceta.
-Dwudzieste piętro-burknął.
,,Jeśli będę musiała widywać go codziennie, to będzie jakaś masakra" pomyślałam.
W windzie były wielkie lustra, przejrzałam się w nich patrząc na swoją sylwetkę.
Po wyjściu, trochę szukałam mieszkania, bo było tu mnóstwo korytarzy.
Ostrożnie zapukałam do drzwi, na których, u góry przyczepiona była liczba ,,50".
Otworzyła mi młoda kobieta. Na oko gdzieś po trzydziestce.
Na mój widok uśmiechnęła się i zaprosiła do środka.
Mieszkanie było przestronne, i rzeczywiście rozciągał się z niego przepiękny widok na Londyn.
Miało wielki salon, i było już umeblowane.
Po dokładnym omówieniu i przeczytaniu trzy razy umowy, podpisałam ją.
Widać było, że developerka była szczęśliwa, po omówieniu jeszcze kilku kwestii wręczyła mi klucze.

*piątek południe*

Louis z resztą chłopaków pomogli mi przewieść wszystkie rzeczy z hotelu do nowego mieszkania.
A rzeczy z USA przywiózł mój brat.
Po skończeniu przenoszenia moich kartonów z góry na dół, mój brat pojechał wywijając się, że ,,musi jeszcze coś zrobić".
Tak więc, zostałam sama z Harrym, Zaynem, Louisem, Niallem i Liamem.
Usiedliśmy, a raczej opadliśmy zmęczeni na kanapę.
-Głodny jestem.-przerwał ciszę Niall.
-Ty zawsze jesteś głodny.-westchnęłam.
-Dokładnie.
-Eghm, no to może coś zjemy?!-powiedział poirytowany Liam.
-O! Wiem! Zamówmy pizzę!-krzyknął blondyn zrywając się z kanapy.
Po zjedzeniu posiłku wszyscy poszli.

*Sobota rano*

Wstałam znużona perspektywą rozpakowywania tych wszystkich kartonów.
Po szybkim prysznicu, który miał zadziałać pobudzająco, zjadłam pierwsze śniadanie w nowym mieszkaniu.
Po tym zaczęłam urządzać swój pokój, zajmowałam się tym tak do godziny 17:30.
Byłam strasznie zmęczona, ale spodobał mi się efekt mojej pracy:


•◇•◇•◇•

Położyłam się na łóżko, myśląc ile jeszcze rozpakowywania przede mną. Po chwili stwierdziłam, że nie fajnie jest siedzieć w kompletnej cisz (chyba nikt tego nie lubi), puściłam z mojego iPod'a.
Rozpływając się w myślach, i słuchając różnych utworów zasnęłam.
Z słodkiego snu wyrwał mnie dzwoniący telefon. Spojrzałam na ekran komórki, dzwonił nieznany numer.
-Halo?-odebrałam przecierając powieki.
-Hej, tu Harry, chciałabyś może wyskoczyć do kina?-zapytał.
Byłam w ciężkim szoku i nie byłam w stanie odpowiedzieć. Siedziałam tak dobrą minutę.
-Ness, jesteś tam jeszcze?-zaśmiał się po drugiej stronie Harry.
-Tak, tak. Mogę z tobą wyskoczyć, a o której?
-Za pół godziny po ciebie będę, pa.-rozłączył się.
No świetnie! Ne byłam nawet gotowa! Wstałam i podeszłam przejrzeć się w lusterku.
TOTALNA MASAKRA! Moje włosy to była jakaś szopa!
Szybko wybrałam jakiś ciuch i poszłam do łazienki.
Dokładnie po dwudziestu minutach byłam gotowa.
Wpakowałam do małej torebki jakąś kasę, telefon i słuchawki.
Wkładając moje trampki spojrzałam na zegarek, była 19:00.
,,No to trochę pospałam" zaśmiałam się w duchu.
Wzięłam kurtkę i wyszłam z mieszkania. Szybko włożyłam do dziurki klucz i trzy razy przekręciłam.
Poszłam do windy, zastanawiając się czy aby wszystko mam.
Harry czekał już na dole.
_________________________________________________________________________
Przepraszam, że taki jakby pocięty, ale pisałam go o różnych porach dnia i nie mogłam się wczuć :/
No cóż, bywa.
PROSZĘ O KOMENTKI! :*
Dobranoc kochani :D


















środa, 29 stycznia 2014

Rozdział 4

-No, to co chcesz mi powiedzieć?-zapytałam krzyżując ręce na piersiach. 
-Ness, to nie tak, jak myślisz...
-W takim razie jak?! Oświeć mnie, bo wiesz, jakoś przez te kilka lat do głowy mi nic innego nie przyszło, oprócz tego, że nie chciałeś mnie znać, co ja ci zrobiłam?!-wybuchłam, nie mogłam dalej udawać wyrozumiałej, bolało mnie to co kiedyś zrobił, przez to, żeby zapomnieć wyprowadziliśmy się z Anglii. 
A teraz przeszłość do mnie powraca...
Wiedziałam, że kiedyś będę musiała się z nią zmierzyć, ale czemu teraz?!
-Hm...Ness, pojechałem startować do ,,X-Factor" i...
-...I o mnie zapomniałeś, tak?!-przerwałam mu.
-Daj mi skończyć!-krzyknął. Szczerze mówiąc lekko się wystraszyłam, bo Louis nigdy na mnie nie podniósł głosu...-Pojechałem tam, no i myślałem o wygranej, nawet nie wiesz jak wiele ona dla mnie znaczyła! 
-Tak, ale jednak z innymi się kontaktowałeś! Wiesz, chyba to bolało najbardziej, nie odzywałeś się tylko do mnie...-poczułam jak do oczu napływają mi łzy. ,,Nie Ness! Nie możesz płakać!", mój zewnętrzny głos nie pozwalał mi się poryczeć, jakby to wyglądało?!
Louis podszedł do mnie i złapał za ramiona.
-Ness, przepraszam za to co zrobiłem, obiecuję to więcej się nie powtórzy...-próbował mnie uspokoić.
-Wiesz, tak na prawdę, nie powinno mnie tu teraz być, powinnam się do ciebie nie odzywać...po tym co mi zrobiłeś....eghm...-wybuchłam nie mogłam dalej powstrzymywać łez.
-Przepraszam, Ness, po tym jak poznałem chłopaków, po tym jak zdobyłem fanów, byłem strasznie zapracowany...jeździliśmy na koncerty i...
-Ale czy ty kiedykolwiek myślałeś jak czułam się JA?!-zapytałam.-Przez te kilka lat myślałam, że się odezwiesz, przeprosisz...
-Myślisz, że nie próbowałem?! Zawsze jak wracałem do domu po koncertach, próbowałem odnowić kontakt, ale ciebie tam nie było...Po pierwszym moim koncercie, jak wróciłem, nie pojechałem od razu do rodziców, pojechałem do ciebie, podzielić się moim szczęściem, myślałem, że będziesz czekać...
-Przepraszam...ja...ja, myślałam że...
Usiadłam na łóżku myśląc nad tym wszystkim, czyli on jednak nadal chciał być moim przyjacielem...
Bolało mnie to, że tyle lat żyłam w błędzie.
-Nie, przepraszaj, to ja przepraszam....-powiedział siadając koło mnie na łóżku.
Przytuliłam się do niego lekko płacząc.
Louis pogłaskał mnie po głowie, a ja się od niego odkleiłam.
Pewnie wyglądałam strasznie, chociaż, może nie...w końcu pomalowałam się wodoodpornym tuszem...
Uśmiechnęłam się do niego, i wstałam.
-Zapomnijmy o tym.-stwierdziłam.
-Dobry pomysł.-uśmiechnęłam się, na myśl, że znów możemy obudować naszą przyjaźń, że może być tak jak dawniej...
Wyszliśmy z pokoju, a ja udałam się o toalety. 
Przejrzałam się w lusterku, hm, nie było tak źle, troszkę się poprawiłam, i wróciłam do salonu. Było już troszkę więcej osób i zaczęła się rozkręcać niezła imprezka.
Nagle złapała mnie Perrie i zaproponowała mi drinka.
Razem poszłyśmy do kuchni.
-Słyszałam, że wygrałaś ,,Sing in World". Gratuluje kochana.-zaczęła Perrie.
-Eh, dzięki, nie było łatwo.-zaśmiałam się
-Gotowe, trzymaj-powiedziała wręczając mi kolorowego drinka.
-Masz chłopaka?-zapytała. A co ona taka ciekawska?!
-Zgadnij.-zaśmiałam się.
-Pewnie masz, i to takiego przystojnego, wysportowanego.-stwierdziła.
Wybuchłam śmiechem.
-No co?!-udawała, że nie wie o co chodzi.
-No to, że nie mam. A ty jeszcze mówisz o jakimś wysportowanym.
Razem zaczęłyśmy się śmiać.
-No, a ty?-zapytałam.
-Zgadnij.-zaczęła grać jak ja, lekko mnie to rozbawiło.
-Masz.
-Tak, chodzę z Zaynem.-uśmiechnęła się.
-Coś tak myślałam...
Dobrze mi się gadało z Perrie, tak jakoś swobodnie. 
Po pewnym czasie podeszły do nas jakieś dziewczyny, były całkiem spoko, pomijając, że po tym wieczorze będą makijaż ściągać dłutem. 
Odsunełam się od nich idąc do Louisa i reszty chłopaków.
-Eghm, Ness jak było na tym konkursie?-zapytał Niall.
-Zajebiście.-stwierdziłam uśmiechając się.-Fajna zabawa.
Zaczęliśmy gada o jakiś głupotach, i zchodziło się coraz więcej osób. 
-Ja ide puścić jakiś wolny.-stwierdził Zayn.
-Kiedy wracasz do domu?-zapytał Louis.
-Tam, ta, da, dam, niespodzianka! Nie wracam, po to wzięłam udział w konkursie!
Widać było, że Louis jest zaskoczony moją decyzją.
-Czemu?-zapytał.
-Miałam ich wszystkich dosyć, tak wyszło. A co już chcesz się mnie pozbyć?-zażartowałam.
-Oszalała...-mruknął.
Nagle wszyscy usłyszeliśmy wolny kawałek. 
-Zatańczysz?-zapytał się mnie Niall.
-Chętnie.-uśmiechnęłam się.
Poszliśmy na parkiet i zaczęliśmy tańczyć. W okół nas kręciło się już kilka par. 
W pewnym momencie podszedł do nas Harry.
-Oddawaj ją, teraz ja.-powiedział żartobliwie do blondyna.
Trochę się przestraszyłam, nie to, że go nie lubiłam, ale w jego obecności czułam się lekko dziwnie. 
Podczas tańca trochę rozmawialiśmy, ale tak na prawdę o byle czym.
Muszę przyznać, że Harry świetnie tańczył.
I z bliska wyglądał jeszcze przystojniej niż mogłoby się zdawać. 
Po skończonym tańcu pogadałam jeszcze trochę z chłopakami, i jakoś tak minęła kolejna godzina.
Wyjęłam z kieszeni telefon w celu sprawdzenia godziny. Była już 23:45.
-Ja będę już spadać.-powiedziałam chłopakom wstając z kanapy.
-Mogę Cię odwieźć.-zaproponował Harry.
-Nie trzeba, mogę wrócić autobusem, lub taksówką.-powiedziałam.
Nie chciałam go obciążać. 
-Nalegam.-uśmiechnął się.
Jego uśmiech mnie rozbroił, no i się zgodziłam.

Siedząc w samochodzie, Harry zapytał się mnie, gdzie mnie podwieźć. Powiedziałam mu i ruszyliśmy.
Jechał trochę szybko. W samochodzie panowała niezręczna cisza.
-Dobrze tańczysz.-zaczął brunet.
-Lepiej od ciebie?-uśmiechnęłam się.
-Chyba nie.-zaśmiał się lekko.
Jejku, nie wiem ile jeszcze razy to powtórzę, ale jego uśmiech jest piękny!
-No, to jesteśmy.
-Dzięki, że mnie podwiozłeś.-podziękowałam.
-Nie ma za co.
-No, to do zobaczenia.-pożegnałam się wysiadając.
-Dobranoc.-powiedział.
Wchodząc do budynku obróciłam się żeby pomachać Harremu.
Gdy byłam już w swoim pokoju szybko przebrałam się i poszłam spać.
___________________________________________________________
Wieczoru nie ma, ale rozdział jest. 
Troszkę dłuższy ;)
o następnego! 

PS.PROSZĘ O KOMENTARZE! :*













Rozdział 3



,,A wygrywa...Nessy Priece!"-głos jednego z jury ciągle chodził mi po głowie.
Leżałam już w łóżku nie wierząc co się stało. Wygrałam! 
Myślę, że to dzięki dokładnemu wyborowi piosenki, ,,And We Danced" zrobiło widoczną furorę wśród ludzi na widowni. 
Byłam strasznie szczęśliwa, mam milion dolarów w kieszeni, więc nie muszę wracać do USA.

Obudziłam się o 15:00, może to z powodu wrażeń, albo po prostu za długo wracałam do domu. 
Zostały mi cztery godziny do imprezy u Louisa. Myślałam w co się ubiorę i postanowiłam założyć to:


short vermelho com camisa jeans ♥ | via Facebook


Miałam jeszcze sporo wolnego czasu więc, postanowiłam poszukać jakiegoś mieszkanka. 
Stać mnie teraz było na coś droższego, no, ale wiadomo bez przesady, nie mogę wydać wszystkiego zanim nie znajdę pracy. 

Nadeszła 18:30, więc zaczęła się zbierać. Szybko nałożyłam tusz na rzęsy i błyszczyk na usta. 
Nie malowałam się więcej, bo nie chciałam być zaliczana o plastików. 
Długo szukałam budynku, ale w końcu znalazłam.
Była to wielka willa, no i zakładam, że z tyłu miała równie wielki basen. 
Zadzwoniłam do drzwi. 
-Cześć!-przywitał mnie jakiś blondyn, od razu rzucając mi się w ramiona.
-H...hej...-powiedziałam niepewnie, czując się lekko dziwnie. No bo kto by się poczuł inaczej, gdy nieznajomy chłopak przytula cię w progu?!
Zza blondyna wyłonił się Louis.
-Eghm...to jest Niall, nie przejmuj się jest lekko dziwny, ale powinnaś się przyzwyczaić.-wytłumaczył.
-Ehm..spokooo...tak po za tym to siema.-przywitałam się ze starym przyjacielem.
-Wchodź, jeszcze praktycznie nikogo nie ma.
-To dobrze.-stwierdziłam.
Louis nic nie powiedział tylko popatrzył się na mnie czekając na wytłumaczenie. 
-Będziemy mogli pogadać.
-Ahhh, no tak. 
Weszłam głębiej. Było tu ślicznie, wielkie okna, no i tak jakoś wysprzątane miał. Stwierdziłam, że pewnie ma sprzątaczkę, która przychodzi kilka razy w tygodniu.
W salonie siedziało paru chłopaków i jedna dziewczyna. O razu jak mnie zobaczyli podbiegli się przywitać. 
-Hej, jestem Zayn.-przywitał się mulat.
-Siema, Ness.-podałam mu rękę. 
-To jest Niall.-wskazał na blondyna, który ze mną baaardzo serdecznie (aż za bardzo) przywitał. 
-Go już zdążyłam poznać-zaśmiałam się. 
-To Liam...-przedstawił chłopaka, który wyglądał na najdoreślejszego z nich.
-A to Harry.
Spojrzałam w wskazanym kierunku. Jej, był bardzo przystojny, aż chyba za bardzo.
Lekko rozchylił swoje warki ukazując swoje białe zęby. 
Odwzajemniłam jego uśmiech. 
-No, to już wszyscy się znamy-zkwitował Louis.
-Ej, a ja?!-powiedziała jakaś dziewczyna wychylając się z kuchni.
Podeszła do mnie.
-Cześć, jestem Perrie-przywitała się.
Wyglądała na sympatyczną, i coś myślę, że ją polubię.
-Ness.-odpowiedziałam.
-Chodź, musimy pogadać...-Louis złapał mnie za rękę i zaprowadził do innego pokoju. 
Wiedziałam o co mu chodzi, będzie próbował się tłumaczyć...
___________________________________________________________________________
No, będzie się działo ^^
Postaram się wieczorkiem dodać kolejny ;*















wtorek, 28 stycznia 2014

Rozdział 2



Szłam ulicami Londynu, oglądając sklepowe wystawy. Na niektórych prezentowały się piękne suknie za kilka tysięcy, a na innych bogato ozdabiane babeczki. 
Wstąpiłam do jednej z kawiarni zamawiając kawę. Jutro był finał naszego ,,world tour". 
Byłam strasznie zdenerwowana, martwiłam się, że zapomnę tekstu, lub po prostu się potknę. 
No, a wtedy cały występ o bani, a ja musiałabym wracać o domu, do tej amerykańskiej rutyny. 
Weszłam do jednego ze sklepów, musiałam kupić coś na występ. 
Kupiłam taką sukienkę:
Want this

Była skromna, ale bardzo mi się spodobała.
Wychodząc ze sklepu zadzwonił mój telefon, wyjęłam go starając się jak najszybciej odebrać.
Na wyświetlaczu widniał nieznany numer.
-H-Halo?-odebrałam.
-Hej, Ness?-zapytał głos po drugiej stronie.
-Tak, a mogę wiedzieć kto dzwoni?!-powiedziałam lekko zdenerwowana, no bo jak się dzwoni o kogoś no to się raczej przedstawia.
-Louis.
-Louis?! Jej, skąd masz mój numer?-zapytałam uśmiechając się sama do siebie. Musiało to dziwnie wyglądać, bo jeden facet dziwnie się na mnie spojrzał. 
-No, tego Ci nie powiem...
-Dobra, gadaj po co dzwonisz. Nagle sobie o mnie przypomniałeś?!-zapytałam zła.
Przypomniało mi się jak byliśmy przyjaciółmi, wszędzie chodziliśmy razem, ale on nagle zapisał się do ,,X-Factor" i o mnie zapomniał.
Długo nie mogłam się pozbierać, nie byliśmy parą, ale jednak...hm..no lubiłam go, był dla mnie jak brat, i nagle zerwał kontakt.
-Eghm...No, bo wdziałem cię w telewizji, i...
-Aha! Czyli jakbym nie wzięła udziału w konkursie, lub, jakbyś nie włączył telewizji to w ogóle nie wiedziałbyś, że istnieję?!-przerwałam mu.
-Ness, to nie tak, zrozum, moje życie tak nagle się zmieniło...-próbował się tłumaczyć.
-Ahampf...to zapomniałeś też o rodzinie i dziewczynie?! Wątpie! Zerwałeś kontakt tylko ze mną, to miało być jakieś wyróżnienie, czy coś?! Bo nie rozumiem...
-Ness, to ni jest rozmowa na telefon, wpadnij 14 do nas, adres wyślę ci sms-em..
Rozłączyłam się. 
Po co mam się z nim spotykać?! Przecież też żyłam bez niego...
Ale, stwierdziłam, że pójdę, nie będę taka jak on kilka lat temu...

____________________________________________________________________
No to mamy 2 rozdział i mam nadzieję, że wraz z nim wpadnie tutaj kilka komentarzy ;)
W następnych rozdziałach postaram się, aby było troszkę akcji ;)
Wiecie, Ness pozna Harrego, no i jakoś to będzie...
=D
Dobra więcej nie mówię! 
Dobranoc :*
















Rozdział 1

 Stałam za kurtyną, to ona miała się zaraz otworzyć, a ja śpiewać. 
Materiał zaczął powoli podchodzić w górę, a ja coraz bardziej się stresowałam. 
Patrzyła na mnie cała widownia, jury, no i ludzie przed telewizorami. 
Czułam jak moi rodzice i przyjaciele  po drugiej stronie świata, zaciskają kciuki, i czekają, aż zacznę. 
Zaczęła grać muzyka, a ja zaczęłam swój show.
Gdy skończyłam, oczywiście spadło na mnie milion pytań od jury:
-Czemu, akurat ten utwór?-zapytała Tricia, jedna z dwóch jurorek.
-,,Couting Stars"? Podoba mi się, jest energiczny. Taki dla mnie...
-Czyli wybierasz utwory, które są dla ciebie, i właśnie ciebie opisują?
-No tak...-,,Jakie oni zadają głupie pytania" pomyślałam.
Zadali jeszcze parę, i zeszłam ze seny. 
Poszłam do swojego pokoju w hotelu, gdzie mieszkali wszyscy uczestnicy konkursu. 
Mieszkałam w pokoju z nieco starszą koleżanką, Amy.



*oczami Harrego*

Siedziałem z chłopakami przed telewizorem, włączyliśmy jakiś konkurs wokalny ,,Sing in World".
-Co to?-zapytał Niall siadając na kanapie.
-Przecież masz tam napisane ciołku.-zaśmiałem się wskazując na ekran.
-Ej, chłopaki chodźcie, to lepsze od ,,X-Fator"!-zawołał resztę.
-Czemu?-zapytał Zayn, wychylając głowę z kuchni.
-No weź, ludzie jeżdżą po całym świecie, śpiewając, no, a ten kto wygra, zgarnia milon dolarów. 
-Kurde, to chyba pierwsza edycja co nie?
Potaknąłem. 
Właśnie śpiewała jakaś dziewczyna jedną z piosenek ,,One Republic". Była znakomita.
Dosłownie rozwalała scenę, widać było, że czuje się ,,jak ryba w wodzie".
Wyglądała jakby to był jej koncert, poruszała się po scenie znakomicie, a do tego miała wspaniały głos.
-Ty, ale dobra dupa.-stwierdził Niall.
-No, ładna jest.-potwierdził Zayn. 
Do pokoju wszedł Louis.
-Ej, ja ją znam!-wykrzyknął.
-Skąd?-zapytałem z powątpieniem, bo myślałem, że znów sobie robi z nas jaja, tak jak to ma w zwyczaju. 
-Chodziłem z nią do liceum, a potem tak jakoś przestaliśmy utrzymywać kontakt.
-To kim ty dla niej byłeś?! Nie mów mi, że razem chodziliście.-wybuchnął śmiechem Liam.
-Nie! Przyjaźniliśmy się.
Zaczęliśmy mu dogryzać, że pewnie się z nią całował itp. 
-Eghm, finał jest w Londynie, może się z nią spotkasz? 
-No mógłbym, ale nie mam jej numeru...-westchnął Louis.
-Nie martw się, wykombinujemy coś.-powiedziałem.
-A kiedy dokładnie jest finał?-zapytał.
-13 sierpnia.-powiedział Niall, wpychając w siebie kolejne chipsy.
-Ej, 14 mamy imprezę, może tak by ją zaprosić?!-zawołał Zayn.
-Ej, stary, niezły pomysł-Zkwitował Liam. 


________________________________________________________
No, na razie to tyle.
Prosiłabym o komentarze, bo wtey wiem, że ktoś to czyta ;)